czwartek, 28 lipca 2011

Efekty drugiego projektu oszczędzania

     Wakacje - w teorii to kilkumiesięczny, ciepły okres pomiędzy kolejnymi latami nauki. Ok, w tym roku z tym ciepłem to trochę nie za bardzo (; Chyba się ze mną drogi Czytelniku zgodzisz, że w tym okresie bardzo przydałyby się grube pieniądze ale nawet i małe pieniążki nie? (: Rozpoczynając swój drugi oszczędzający projekt - typka-skarbonkę - nie spodziewałem się większej kasy, robiłem to z czystej ciekawości co z tego wyniknie - czy poza kilkoma pierwszymi grosikami coś tam w ogóle będzie, czy nie będę zapominał jej zasilać i chyba najważniejsze - czy się nie pokuszę o podkradanie zawartości w międzyczasie hehe. Co w końcu z tego wynikło?
    
     Dla wyjaśnienia - tym pierwszym projektem było bliższe zaznajomienie się ze światem finansowym, w wyniku czego założyłem sobie i bratu nowe, lepiej oprocentowane rachunki oszczędnościowe i ulokowałem tam odpowiednio (nie swoje) pieniądze. Niedługo po powstaniu tego bloga w tym poście w trzecim punkcie napisałem, że zacząłem zbieranie drobiazgów. Wychodzi na to, że w połowie listopada tamtego roku pomyślałem, że fajnie byłoby w końcu wykorzystać śmiesznego typka stojącego u mnie na półce:


   Plan był wstępnie taki: jak będę miał jakieś drobiazgi (grosiki 1/2/5/10/20 bo 50 to już dla mnie za dużo było (: ) to będę je wrzucał do dziurki jaką ten śmiszny człenson posiada z tyłu w swoim glinianym łebku. Proste. Znając jednak rzeczywistość, czyli siebie i braci, wyjąłem gumową osłonkę i zakleiłem wyciętym kartonikiem otwór by żadne monety nie mogły się tą stroną prześliznąć bez rozrywania 'konstrukcji' :


   W założeniu miałem czekać aż skarbonkę zapełnię tak, że nie będzie można tam praktycznie wsadzić nowych monet. Do tego momentu pozostał max 1cm, co przekładałoby się jeszcze na miesiąc zbierania, gdy kilka dni temu mama przypomniała mi (nie wiedząc o moim zbieraniu): "nie zbieraj drobiazgów bo później nie będziesz mógł ich zamienić". Pamiętając, że mogą tam siedzieć same miedziaki postanowiłem dziada otworzyć i sprawdzić co tam trzyma (: Oto efekty rozprucia:


   Zgadniesz teraz jaka kwota tu może leżeć? (: Ja swój typ miałem, ale po podliczeniu okazało się, że prawie o 50% się nie sprawdził hehe. Pieniądze poskładałem na kupki, policzyłem i... zaczęły się problemy. Gdzieś te 279 monet trzeba by zamienić na coś papierkowego.. Przeszedłem ok. 8 sklepów, kiosków i nigdzie nie chcieli mi zamienić chociaż trochę grosza. Dziwne. Co drugi dzień jak się rano idzie "po chleb i mleko" to nie mają drobnych by wydać a tego dnia nagle cud, wszędzie ich pod dostatkiem. W końcu na stacji benzynowej zamienili mi wszystkie 10 i 20-groszówki. Zostałem z miedziakami. Od biedy mogę je wydać kupując gumy do żucia lub zapałki, nie? :/ No nic, na razie bilon leży, codziennie po kilka będę je pewnie wymieniał..

     Kilka myśli jakie nasuwają mi się po zakończeniu udanego eksperymentu:
1. Skarbonka ma 2 duże plusy: uczy dyscypliny w miarę regularnego oszczędzania i sprawia nam po jej otworzeniu miłą niespodziankę (:
2. Lepiej zbierać monety o większym nominale, tj. 10/20/50 gr lub 1/2/5 zł, choć nie widzę przeszkód by osoby z silną wolą ten raz w miesiącu otwierały skarbonkę i sobie zamieniały 1/2/5-groszowe monety na te o większej wartości i z powrotem wrzucały je do środka.
3. Zamieniać drobiazgi proponuję w godzinach porannych w małych osiedlowych sklepach (ja akurat tego dnia miałem niefart) lub stacjach benzynowych - duże sieci mają gotowe zapasy monet.
4. Zebraną kwoty rzędu ok. 30 zł już można wpłacić do banku i mieć z tego tytułu codziennie po grosiku odsetek. Niby śmieszne, ale przy kilku takich kontach robi się z tego fajna sprawa, no i kasy nie zjada nam inflacja.

   Znowu, chyba już z przyzwyczajenia, zbierają mi się grosiki. Dalej będę je 'kolekcjonował', ale już zgodnie z wymienioną w punkcie 2. zasadą.

   Aha, ile pieniędzy zebrałem ostatecznie? Tu jest cała kwota (: Dla ułatwienia dodam, że pieniądze są ułożone w kupki po 10.


     Z ciekawości drogi Czytający - jak to jest z Tobą? Masz taką świnkę-skarbonkę i gromadzisz w niej trochę grosza? Oszczędzałeś tak kiedyś, jeżeli tak to z jakimi rezultatami? A może żyjąc w dobie internetu przelewasz co jakiś czas sobie pieniądze na specjalne konto z którego pieniądze nie są wyjmowane?
Ostatnio widziałem u członków grupy BGS wzmożone zainteresowanie się swoimi finansami i oszczędzaniem. Oby nie kończyło się na deklaracjach (; U mnie następne podsumowanie finansowe pewnie dopiero w okolicach nowego roku.. Aktualny stan konta to 0zł, do tego kilkaset złotych pożyczki u najbliższej rodziny, aktualnie brak nawet dorywczej pracy. Niezłe perspektywy. Chyba może być już tylko lepiej (-:  ...ale jak to mówią "spoko-loko", realizuję właśnie pre-etapy do kolejnych dwóch pomysłów mających mi przynieść w przyszłości zyski.
...i tym optymistycznym akcentem zakończę mówiąc "Do zobaczenia"!

15 komentarzy:

  1. Mnie się właśnie ostatnio przypomniało o mojej śwince skarbonce, kiedyś stosowałam taki sposób, ale jakoś zaprzestałam mimowolnie. Teraz nastąpił wielki powrót;-) Wrzucam wszystko od 50 gr w dół, ale chyba zaprzestanę wrzucania grosików, bo czasami jednak brakuje 3 gr jak się płaci i trzeba grubszą kasę rozmieniać ;-)
    Niestety - duużo mi jeszcze brakuje do momentu niemożności wciśnięcia czegokolwiek więcej. Ale będziemy pracować.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia w oszczędzaniu :-)
    sonnerin

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama mam taką skarbonkę i również zbieram, ale tylko złote pieniążki :D Powiedziałam sobie, że nimi będą mi sypać, gdy wyjdę z kościoła po swoim ślubie :) hihi :D

    Oszczędzanie to rzecz, której chyba nigdy nie pojmę. Po prostu, moje pieniądze same się rozchodzą. To tu, to tam. To jedna z moich wad, nad którymi pracuje, ale nic z tego nie wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
  3. Skarbonki nie posiadam, miałam tylko jak byłam mała (a potem dostałam taką, której się bałam i tak się zakończyła moja przygoda ze skarbonkami :D). Ale na szczęście nigdy nie miałam problemu z oszczędzaniem, długo się zastanawiam zanim coś wydam.

    Kiedyś były u mnie w domu różne miejsca, do których wrzucało się niepotrzebne drobniaki, pewnego dnia postanowiłam zebrać to wszystko do kupy, policzyłam, umieściłam w woreczki odpowiednie nominały, uzbierała się nawet spora kwota, ale mimo że minęło dużo czasu leżą dalej niewymienione, bo jakoś nie było okazji.

    OdpowiedzUsuń
  4. zielona_nadzieja29 lipca 2011 21:53

    Witaj :) Kiedyś postanowiłam codziennie wyciągać z portfela monety 2złotowe i odkładać je do słoika. Działało... do czasu, kiedy pilnie potrzebowałam drobnych ;) Chyba znów zacznę tak oszczędzać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przez około rok zbierałam miedziaki, uzbierało mi się w tym czasie około 20 zł, które oddałam w PCK na akcję 'gorączka złota'.

    To dobry sposób oszczędzania, nie odczuwa się braku tych kilku groszy, a grosz do grosza i jest kokosza ;))
    Zaraz otwieram portfel i drobniaki przerzucam do skarbonki- mam taką sporej wielkości żabę, w której jest tylko jeden otwór do wrzucania pieniążków, więc zbiję ją dopiero, jak zapełni się calutka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo za te informacje w komentarzach. Dobrze wiedzieć, że praktycznie każda z Was jest świadoma i coś działa, motywuje to mnie do dalszej pracy.
    Pozdrowionka dla wszystkich Pań!

    sonnerin, ja też mam takie "dyżurne grosiki" (: przydatna sprawa, zgadzam się; dzięki i Tobie też powodzenia!

    zakochana :*, hehe widzę, że bardzo przyszłościowo myślisz, grunt że masz pomysł (: wiesz, jakoś tak nie widzę przekonania w tym co piszesz, wydaje mi się, że chyba za bardzo pomagasz kasie się rozchodzić hehe (; ale zazdroszczę bo masz ogromne możliwości; co by było jakbyś rzeczywiście rozpoczęła oszczędzanie!

    happiness, z ciekawości - co to za skarbonka była, że taka straszna? gratuluję samokontroli w wydatkach i 3mam kciuki byś się niedługo zebrała i wymieniła kaskę (:

    zielona_nadzieja, witam witam. Metoda z wyciąganiem monety 2-złotowych z portfela jest dobra. Niebezpieczeństwo tego projektu polega na tym, że zawsze trzeba pamiętać, by wyciągać pieniądze tylko ze swojego portfela! :D Powodzenia w powrocie do starego nawyku!

    martucha, bardzo ładny wynik jeżeli to były same miedziaki, musiałaś sporo tego zbierać. Masz rację, nie odczuwa się braku tych groszy, a wszystko się fajnie kumuluje. Mi zawsze szkoda było rozbijać skarbonki dlatego wybrałem wersję hipka z 'opróżniaczem' (:

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie ;) Ja już od dawna zbieram miedziaki. Często oddaję je na WOŚP czy wspomnianą już Górę Gorsza, a czasem przydają się na czyimś ślubie. Ogólnie jeśli masz problem z ich wymianą, przejdź się do znajomego banku.
    Powodzenia w oszczędzaniu,
    "sknera" Wasp

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam dwie takie skarbonki pełne groszy i nie mam co z nimi począć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehe doliczyłam sie tu ~30zł, ale nie widze dokladnie co to za monety;) Ładnie.
    Ja przez pol roku zbieralam tylko miedziane, wyszło mi 5.70 - w sumie idealnie, bo jak sie okazalo, były to moje ostatnie pieniadze, za ktore moglam wrocic do domu na wakacje!;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wasp, tej techniki ze znajomym bankiem nie próbowałem. W sumie nie wiem czy w dzisiejszych czasach jest taka możliwość - unika się tradycyjnych kas, często kasjerzy mają specjalne automaty.

    Do banku nie chciałem iść bo wiedziałem, że mają prowizje za wymianę :/

    Zobacz tutaj: http://www.comperia.pl/z-bilonem-do-banku-trzeba-dorzucic-swoje-3-grosze.html

    Prowizja od 2 do 10 złotych nawet. Przy zbiorach wielkości skarbonki nie opłaca się tam iść ):

    Inulec, no właśnie tego chciałem uniknąć. Pochwal się kiedyś ile uzbierałaś jak te monety zamienisz (:

    Anonimowy, brawo! 29,3zł
    1zł x 2
    50gr x 10
    20 x 60
    10 x 70

    5gr x 30
    2 x 40
    1 x 60

    I do tego luźne: 10gr x 3 + 5gr + 2gr x 2 + 1gr.

    Hehe znam ten fart - mi brakowało 30zł do opłacenia ostatniej raty prawka a tu znalazłem 29,3zł (: 70gr już zdobyłem (:

    OdpowiedzUsuń
  11. hej LCL:)
    ciekawy post:) Jak byłam młodsza oszczędzanie przychodziło mi o wiele łatwiej niż teraz. Po prostu zbierałam na "coś wymarzonego". Obecnie mam problem, zawsze znajdzie się jakaś niepotrzebna pokusa. Czytałam, że dobrze jest założyć sobie jakiś dobrze oprocentowany ROR, albo nawet fundusz inwestycyjny i wpłacać na niego 10% swoich zarobków. Nie trzeba się martwić o przyszłość, tyle, że przydałaby się jakaś stała praca ;P aby tak sobie oszczędzać.
    Pozdrawiam:)
    p.s. Zawsze chciałam mieć skarbonkę świnkę, ale (paradoksalnie) nie chciałam na nią wydawać pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Popieram pomysł w 100 procentach bo wiem z własnego doświadczenia, że zbieranie nawet małych sum (10, 20 groszy) może być efektywne i przydaje się w przyszłości. W moim przypadku celem było zbieranie pieniędzy na gazety a konkretnie codzienne, które staram się kupować regularnie. Często bywało tak ,że nie miałem drobnych, że nie chciałem rozmieniać 100 zł tylko dlatego żeby kupić gazetę za 1,50 czy 2,00 złote. Dlatego też składałem takie groszaki z każdych zakupów i gromadziłem je w skarbonce. Po jakimś czasie okazało się, że wkładałem do niej tylko 10 i 20 groszówki uzbierała się całkiem pokaźna kwota (jak na takie monety ;) ) i była gotowa do wykorzystania. I właśnie dzięki temu miałem trochę drobnych na jakieś dwa trzy tygodnie nie martwiąc się tym, że znowu będę musiał rozmieniać pieniądze, które szybko się rozejdą ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej hej lenna (: Dobrze mówisz, fajnie mieć jakieś konto oszczędzające i odkładać na nie ok. 10% zarobków ale jak słusznie zauważyłaś - przydałaby się jakaś stałą praca (: W sumie i z dorywczej można odkładać. Muszę sam spróbować hehe. A ze świnką masz rację - jeszcze zanim zaczniesz z nią oszczędzać musisz wydać na nią pieniądze hehe, więc coś nie tak.. (;

    pawel2121, cieszę się bardzo, że napisałeś, może więcej osób się przekona, że nawet takie odkładanie grosików to nie jest głupi pomysł. Doskonale Cię rozumiem z tym rozmienianiem banknotów - tak szczerze to nienawidzę tego i unikam jak ognia. Mam zawsze te same przeczucie co Ty - pieniądze się po prostu łatwiej rozejdą. Pozdrawiam i powodzenia w dalszym odkładaniu!

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja jestem za to typem "dusigrosza" i zawsze staram się mieć jakieś oszczędności na "czarną godzinę":) Chyba to kwestia wychowania albo charakteru, bo mam tak od zawsze i nie jest to dla mnie problem, by odłożyć, zamiast wydać;)

    W tej chwili nie mam pracy, więc rozchodzą się w swoim tempie, ale przynajmniej dzięki mojej zapobiegliwości mogłam w tym roku bez kombinowania jechać na wakacje:) Mam nadzieję, że jak zacznę pracę, stan oszczędności się znacznie poprawi:)

    OdpowiedzUsuń
  15. martika, miło, że piszesz, takich przykładów jak Ty nam trzeba. Na prawdę podziwiam, że zdołałaś sobie spokojnie zaoszczędzić na wakacje i nie kombinowałaś w ostatniej chwili pożyczek etc.

    Mam te same plany co Ty - pójść do pracy i zacząć oszczędzać 'prawdziwe' pieniądze. Trzymam kciuki za Ciebie!

    OdpowiedzUsuń